12 września 1982 roku otwarte zostało Muzeum Regionalne w Sycowie. Urzeczywistnione zostały tym samym wieloletnie zabiegi miłośników historii oraz działaczy szeroko pojętej kultury i oświaty. Spełnione zostały również oczekiwania znacznej części społeczeństwa, a szczególnie młodzieży szkolnej, gdyż obok muzealiów służących do poznawania historii regionu sycowskiego, stworzono techniczne warunki do organizacji wystaw malarstwa, rzeźby, rękodzielnictwa.
W minionym trzydziestoleciu zachodziły istotne zmiany o znaczeniu politycznym, gospodarczym i społecznym dla miasta i regionu, których efekty były odnotowywane w kronikarskich zapisach i publikacjach muzealnych. Zmiany polityczne na przełomie lat 80/90 XX wieku, zmiana przynależności administracyjnej w 1999 roku — to przecież tak nieodległa przeszłość. Pierwsze próby stworzenia instytucji muzealnej w Sycowie sięgają lat 60. XX wieku. Efekty działania na rzecz ostatecznego utworzenia Muzeum tak wspomina ówczesny Naczelnik Miasta i Gminy — Henryk Sarnowski (w latach 1999-2011 wicestarosta powiatu oleśnickiego):
Zamysł powstania muzeum regionalnego w Sycowie ma dość długą i burzliwą historię. Za czasów funkcjonowania powiatu sycowskiego próbowano wielokrotnie takie muzeum uruchomić, jednak ciągle ta inicjatywa trafiała na jakieś przeszkody i nie udawało się jej zrealizować. W tym czasie zgromadzone przez wielu zapaleńców eksponaty przechodziły — nie bez strat — z rąk do rąk. W końcu dobrą opiekę znalazły w utworzonej w Liceum Ogólnokształcącym w Sycowie Izbie Pamięci.
Idea powołania muzeum jednak nie umarła i pojawiała się co jakiś czas podczas obrad Komisji Kultury ówczesnej Miejskiej Rady Narodowej. W 1981 r. jako naczelnik Miasta i Gminy doszedłem do wniosku, że zarysowała się szansa, aby ostatecznie muzeum mogło powstać. Pomysł poparł sekretarz Komitetu PZPR Józef Rydzyk oraz kierownictwo Wydziału Kultury Urzędu Wojewódzkiego w Kaliszu. Ponieważ eksponatami dysponowało wówczas Liceum Ogólnokształcące w Sycowie, przeprowadziłem również rozmowy z dyr. Zdzisławem Galewiczem i historykiem Stanisławem Chowańskim, aby odnieśli się do pomysłu życzliwie i postawili eksponaty do dyspozycji muzeum. Następnie przystąpiłem do załatwienia spraw formalnych, które nie były wcale takie proste, gdyż ówczesne władze gminy nie były samodzielne i jako terenowe organy administracji państwowej na wszystkie ważniejsze decyzje musiały uzyskać zgodę władz zwierzchnich. W tym przypadku były potrzebne dwie zgody. Jedna dotyczyła uzyskania zgody od Ministra Kultury na utworzenie muzeum regionalnego, a druga od Ministra Finansów na utworzenie nowej jednostki budżetowej. Stosowne wystąpienia za pośrednictwem Wojewody skierowałem więc do wymienionych ministrów. W wyniku tych wystąpień Minister Kultury nie wyraził zgody na utworzenie muzeum, natomiast Minister Finansów wyraził zgodę na utworzenie nowej jednostki budżetowej p.n. Muzeum Regionalne. W związku z zaistniałą sytuacją podjąłem dalsze rozmowy z dyr. Wydziału Kultury i Wojewodą, aby mimo wszystko muzeum uruchomić. Wojewoda, biorąc pod uwagę fakt, że Minister Finansów zapewnił środki finansowe, wyraził ostatecznie zgodę na utworzenie muzeum. Należało również wziąć pod uwagę, że powstawała równocześnie pod przewodnictwem prof. Bogdana Suchodolskiego Narodowa Rada Kultury, która dysponowała znacznymi środkami pozabudżetowymi na wspieranie inicjatyw kulturalnych. Dlatego postanowiliśmy wówczas, aby równocześnie powołać Państwową Szkołę Muzyczną i rozpocząć kapitalny remont Sycowskiego Ośrodka Kultury. Tak to już jest, że zarówno w tamtym czasie, jak i teraz pojawiają się środki na niektóre dziedziny, które mają swoje pięć minut i których nie wolno przegapić, bo szybko przemijają. Mając zgodę wojewody, swoimi Zarządzeniami powołałem Muzeum Regionalne i jednocześnie dyrektora, który miał zająć się jego uruchomieniem i kierowaniem.
Na dyrektora powołałem Zbigniewa Bazylowa, który dotychczas pełnił funkcję dyrektora Sycowskiego Ośrodka Kultury. Był człowiekiem o rozległej wiedzy i zarazem poliglotą, znał kilka języków obcych, w tym staroniemiecki, w którym było napisanych wiele dokumentów muzealnych. Ponieważ był jednocześnie człowiekiem dość kontrowersyjnym, musiałem przekonać do tej kandydatury ówczesnych sycowskich liderów. Zbigniew Bazylow wywiązał się ze swojego zadania znakomicie. Muzeum zostało pięknie urządzone i podjęło działalność. Jednocześnie dyrektor przystąpił do tłumaczenia i opracowywania znajdujących się tu dokumentów muzealnych. Okazał się też świetnym przewodnikiem wycieczek zagranicznych, zwłaszcza z Niemiec.
Dzieło to kontynuowali z powodzeniem kolejni dyrektorzy. Wykazywali oni wiele inicjatywy i zaangażowania, zwłaszcza w sytuacji, kiedy muzeum na skutek zmiany przepisów przestało być samodzielną jednostką, a stało się działem Centrum Kultury.
O ich dokonaniach nie będę pisał. Pragnę jednakże zauważyć, że muzeum jako dział Centrum Kultury nie tylko nie zmniejszyło zakresu swej działalności, ale wręcz poszerzyło o wiele interesujących dziedzin. Cieszy fakt, że dla wielu obserwatorów z zewnątrz jest nadal traktowane jako samodzielna jednostka. Miło jest słyszeć, że na Jubileusz 30-lecia Syców może się szczycić taką placówką.
— Henryk Sarnowski
Organizatorom sycowskiego muzeum przyświecało pragnienie, aby placówka ta, obok gromadzenia, zabezpieczenia, opracowywania i udostępniania różnorodnych materiałów i dokumentów historycznych i etnograficznych, w swej codziennej działalności krzewiła wiedzę regionalną, a tym samym rozwijała historyczne i kulturowe przesłanki służące budowie tzw. małej ojczyzny. To właśnie takie muzea, placówki o charakterze regionalnym, posiadające stałe ekspozycje związane z historią i tradycjami danego regionu, organizują między innymi czasowe wystawy promujące głównie miejscową twórczość artystyczną oraz nie zapominają o okolicznościowych rocznicach, najlepiej służą idei muzeów jako ośrodków kultury i edukacji. Sycowskie Muzeum czyni na bieżąco starania, by organizować i uczestniczyć we wszystkich najważniejszych wydarzeniach historycznych o zasięgu lokalnym i regionalnym.
